O tym jak zostałem tłumaczem liaison podczas kolacji

tłumaczenia warsztatów i treningów terapeutycznych tłumacz liaisone

 

W tej notce przedstawię moją poboczną, jednak jak sądzę, bardzo ciekawą aktywność zawodową. Chodzi o tłumaczenia liaison warsztatów i treningów terapeutycznych. To rodzaj ustnego tłumaczenia na żywo w pracy z grupą, gdzie tłumacz przekłada zdanie po zdaniu wypowiedzi prowadzącego i uczestników spotkania.

Początek mojej przygody z tłumaczeniem na żywo zapamiętałem tak: jesienią 2013 roku byłem na służbowo-towarzyskiej kolacji w knajpce na krakowskim Kazimierzu. W towarzystwie były trzy brytyjskie i jedna polska terapeutka oraz tłumaczka – Ania. Z Anią znaliśmy się z kilku warsztatów z zagranicznymi terapeutami, których uczestnikiem byłem, a które ona znakomicie i z wyczuciem tłumaczyła.

Kiedy jestem uczestnikiem tego typu warsztatów mówię na ogół po polsku, jednak zdarza mi się też użyć angielskiego. Ania wiedziała więc na jakim poziomie się nim posługuję. Dla niej ta skądinąd bardzo miła kolacja była dodatkowymi godzinami pracy po trzech lub czterech intensywnych dniach tłumaczenia terapii grupowej. Nic dziwnego, że w pewnym momencie poczuła się naprawdę zmęczona (teraz sam już dobrze wiem, jak to jest). Powiedziała nam wprost, że potrzebuje przerwy i, ku mojemu zaskoczeniu, dodała z uśmiechem: Andrzej, teraz ty tłumaczysz. Dasz radę!

Ania poszła zaczerpnąć świeżego powietrza i zostałem jedyną osobą, która mogła ułatwić polsko-brytyjskie porozumienie. Pierwsze przetłumaczone przeze mnie zdanie wyszło kulawo. Poczułem, jak bardzo się spinam i że robi mi się gorąco. Wziąłem więc oddech i uznałem, że przecież nie jestem tu w roli tłumacza. Oczekiwań wobec mnie tak naprawdę nie ma. Rozluźniłem się i po prostu pozwoliłem słowom wpływać do głowy i wypływać w drugim języku. Zadziałało. Okazało się, że potrafię. Po paru minutach Ania wróciła i resztę wieczoru tłumaczyliśmy już na zmianę.

To doznanie przepływu słów spodobało mi się tak bardzo, że po spotkaniu, w samochodzie w drodze do domu, tłumaczyłem sam dla siebie audycję radiową i cieszyłem się tym jak dziecko.

A parę miesiąc później okazało się, że Ania poleciła mnie w krakowskim Instytucie Terapii Gestalt jako tłumacza. Skorzystałem z okazji rozszerzenia umiejętności zawodowych i w tym momencie mam już za sobą ponad trzysta godzin doświadczenia w pracy jako tłumacz treningów i warsztatów terapii Gestalt. Dzięki Aniu!

Zainteresował cię temat tłumaczeń na żywo? Więcej o moich doświadczeniach, specyfice tłumaczenia psychoterapii oraz relacji tłumacza z grupą i z prowadzącym znajdziesz tutaj. Zapraszam!

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *