Czy „jesienna depresja” to depresja i wymaga psychoterapii?

zimowa depresja

Niektóre terminy naukowe czy medyczne stają się popularne i przenikają do języka potocznego. Przykładem może być słowo depresja, które powszechnie używane bywa do opisania różnego rodzaju stanów przygnębienia, smutku i zniechęcenia. Tylko część osób, które – w potocznym znaczeniu – powiedzą o sobie, że mają depresję, w klinicznym rozumieniu rzeczywiście ją ma. Dla psychologów i lekarzy termin ten ma węższe i bardziej dookreślone znaczenie i zdarza się, że protestują przeciw jego nadużywaniu.

Medykalizacja „depresji”

Inną stroną tego zjawiska jest tzw. medykalizacja, czyli proces w wyniku którego pewne rejony życia stają się domeną medyczną, są kolonizowane przez przedstawicieli służby zdrowia. Przykładem może być tu, doświadczane przez wiele osób, jesienno-zimowe obniżenie nastroju i spowolnienie, z którego zrobiono zaburzenie afektywne sezonowe (ang, Seasonal Affective Disorder – SAD).

Z jesienno-zimową szarugą już nie radzimy sobie spędzając długie wieczory przy ogniu na wspólnych, pożytecznych zajęciach, zabawach, rozmowach i opowieściach w gronie sąsiadów, przyjaciół i rodziny. W społeczeństwach zachodnich więzi międzyludzkie rozluźniły się. Coraz częściej jesteśmy samotni, mimo, że żyjemy wśród coraz większej liczby ludzi. Sposobu na poradzenie sobie z tym szukamy jednak nie w kontakcie z drugim człowiekiem, lecz w medycynie. Nadajemy medyczne nazwy, a jak coś ma medyczną nazwę, to znaczy, że trzeba to leczyć.

Zaburzenie afektywne sezonowe a depresja

Na objawy tego, co nazywane jest zaburzeniem afektywnym sezonowym, składają się trudności w porannym wstawaniu, wzmożona senność, przyrost wagi ciała (związany ze zwiększonym apetytem, w szczególności na węglowodany), a także obniżona aktywność, problemy z koncentracją na zadaniach i czynnościach codziennych, wycofanie się z aktywności społecznych, obniżony popęd seksualny.

Te same objawy mogą jednak świadczyć również o „zwyczajnej” depresji. Różnicą, uzasadniającą mówienie o SAD, miałoby być więc jego ścisłe powiązanie z jesienią i zimą.

Jednak opublikowane w 2015 roku badania wykonane w Stanach Zjednoczonych na próbie blisko 35 tys. osób nie wykazały jakiegokolwiek związku pomiędzy nasileniem objawów depresji a porą roku. Konkluzja ta dotyczyła zarówno osób ze zdiagnozowaną depresją, jak i pozostałych osób uczestniczących w badaniu. Co więcej, inne badania pokazują, że sprawność naszego mózgu w rozwiązywaniu zadań poznawczych oraz poziom koncentracji nie spadają z nadejściem jesieni i zimy. Status SAD jako osobnego zaburzenia stał się więc bardzo wątpliwy.

Co na to międzynarodowa klasyfikacja chorób?

Odzwierciedlone jest to zresztą w międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10, gdzie SAD nie jest osobnym zaburzeniem, a klasyfikowany może być pod F32.9, jako epizod depresyjny nieokreślony lub pod F33 jako zaburzenie depresyjne nawracające. Podobnie amerykański podręcznik diagnostyczny DSM V nie klasyfikuje SAD  jako osobnego zaburzenia, lecz jako jedną z odmian zaburzenia depresyjnego.

Dla wielu osób jesień i zima to nieprzyjemne pory roku. Jasne, że większość z nas woli słoneczne dni od pochmurnych, ciepłe od chłodnych, a lata doświadcza jako przyjemniejszego od zimy. Powinniśmy być jednak świadomi, że nasze oczekiwania kształtują to, jak odbieramy rzeczywistość. Wygląda na to, że słysząc powszechne narzekania na brzydką pogodę, wzmocnione dodatkowo autorytetem medycyny i psychologii, które podsuwają nam pomysły typu SAD, nasze gorsze samopoczucie często interpretujemy błędnie jako powiązane wyłącznie z pogodą lub nawet jako zaburzenie.

Jak przetrwać „jesienną depresję”?

Zamiast skupić się na poszukaniu rzeczywistych powodów złego nastroju (jeśli trzeba, z pomocą psychoterapii) i zareagować na nie, zrzucamy winę na pogodę. Z kolei zamiast radzić sobie z zimą tak, jak ludzkość robiła to od zawsze, czyli razem, w rodzinach, grupach, wspólnotach, medykalizujemy rzeczywistość i spychamy się w samotność w towarzystwie lampy antydepresyjnej lub pigułki. I wtedy zima robi się naprawdę nieznośna.

One thought on “Czy „jesienna depresja” to depresja i wymaga psychoterapii?

  1. No cóż… Kolejne ze znamion współczesnego czasu – prościej uciec w pigułki niż
    szukać kontaktu z bliską osobą. Gratuluję trzeźwego spojrzenia!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *